Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hepines is izi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hepines is izi. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 9 października 2011
środa, 4 maja 2011
niedziela, 1 maja 2011
Weszłam tu dziś tylko dlatego, że oglądany jakieś pół godziny temu film skojarzył mi się trochę z jednym z moich postów. To dobrze, że mało piszę. To znaczy, że mało o sobie myślę. Dużo chodzę, dużo jeżdżę, dużo rozmawiam o niczym, robię dużo zdjęć.
Znalazłam w szufladzie plik biletów z koncertów. Teraz mam go na wierzchu, żeby nawet do głowy mi nie przyszło, że moje życie jest nudne. Nie jest, póki jest muzyka.
Zaczęłam znowu malować. Nawet dla dodania sobie ducha znalazłam w internecie miejsce, w którym byłam na jednym z lepszych plenerów dawno temu. Mam nadzieję, że osiągnę kulminację wprawy malując na urodziny Patricka Wolfa.
Znalazłam w szufladzie plik biletów z koncertów. Teraz mam go na wierzchu, żeby nawet do głowy mi nie przyszło, że moje życie jest nudne. Nie jest, póki jest muzyka.
Zaczęłam znowu malować. Nawet dla dodania sobie ducha znalazłam w internecie miejsce, w którym byłam na jednym z lepszych plenerów dawno temu. Mam nadzieję, że osiągnę kulminację wprawy malując na urodziny Patricka Wolfa.
środa, 13 kwietnia 2011
środa, 30 marca 2011
wtorek, 1 marca 2011
buena.
W ramach akcji "Pani se pierdolnie" i marca uczyniłam wiosnę na blogu. Nie wiem, co na to miłościwie panująca tej stronie Lady T... chociaż ona nigdy nie wydaje się szczególnie poruszona. Coś jak moja twarz, tylko Lady T to ładniejsza wersja zimnej ryby w moim wykonaniu.
(przepraszam na chwileczkę. nawet nie na chwileczkę. po prostu. przepraszam.)
Romans z Umberto Eco i "Dziełem Otwartym" niezbyt mnie pociąga, nawet wspierany przez Buena Vista Social Club (z zainteresowań ja wymienić mogę: przyrodę, urodę, modę, wygodę, Kubę, snowboard, tao, kino, i' ching, feng shui, sushi, jing jiang, drum'n'bass, Buena Vista Social Club...).
(przepraszam na chwileczkę. nawet nie na chwileczkę. po prostu. przepraszam.)
sobota, 26 lutego 2011
Ptasiek.
Ludzie nie potrafią latać, bo nie wierzą, że potrafią. Gdyby nie pokazano im, że mogą pływać, do dziś wszyscy się topili po wrzuceniu do wody.
Tęskniłam za tą książką.
czwartek, 17 lutego 2011
czule.
- Chciałam cię poinformować, że alimenty na chwilę obecną odpadają w twoim przypadku.
- Jezu, kurwa, ufff.
^^
- Jezu, kurwa, ufff.
^^
wtorek, 25 stycznia 2011
lubię.
Czytać Cię, kiedy o tym nie wiesz. Wiedzieć o Tobie coraz więcej. Myśleć, że to takie kochane i że to rozumiem. Ciekawe, czy kiedyś Ci powiem. I czy sobie znowu czegoś nie uroiłam.
czwartek, 23 grudnia 2010
Aura zimowa.
Cześć Ojczyzno, idą święta,
czy Ojczyzna to pamięta,
jakie święta te bywały, w latach dawno skamieniałych,
latach chłodu, głodu, wojny,
w latach później już pokornie tak spokojnych,
ile marzeń i wyrzeczeń trzeba było
dla tych paru zwykłych świeczek,
dla pokoju tu i wszędy,
dla choinki, dla kolędy,
ile schodów i zachodu trzeba było,
żeby z lodu wyjąć serce i ośmielić,
by codzienny anioł smutku się rozkleił,
i uśmiechnął się w największej nawet biedzie.
czy Ojczyzna to pamięta? Tak?
Dziękuję.
Tylko tyle chciałem wiedzieć...
Spokojnych świąt.
środa, 15 grudnia 2010
Słońca wam brak?
Możecie sobie mówić co chcecie, ale... Weszłam dziś do supermarketu, aby odmarznąć i zakupić najtańszą strawę. Stanęłam w kolejce pełnej wkurwionych Polaków i zobaczyłam małe dziecko siedzące w wózku sklepowym. Na widok Suzi strzepującej śnieg z kaptura roześmiało się tak serdecznie, że od razu poczułam się lepiej. I o to chodzi. Że słońce świeci zawsze.
wtorek, 14 grudnia 2010
niedziela, 5 grudnia 2010
film krótkometrażowy.
Robię plany na miesiąc do przodu, bo nie chcę myśleć, co będzie dalej. Nie powinno tak być.
Mimo to cieszę się jak diabli, bo wszystko o czym marzę wiąże się z Ludźmi. Moje marzenia są żywe. Mam u nich swoje miejsce, a to wystarcza za dom i wszystko, co się z domem wiąże. Jest mi lepiej, kiedy o tym myślę.
Zero życiowej poezji? Chwilowo. Jutro zakładam tu blisko, na regale, malutkie lampki choinkowe. Kiedy już załatwię parę obrzydzających życie spraw, będzie czas na wznowienie opowieści o Mosiężnym Kocie, Pożyczalskich i innych. Będzie trochę więcej tego ciepła, którego szukam.
Nowy Mikromusic cudowny.
Mimo to cieszę się jak diabli, bo wszystko o czym marzę wiąże się z Ludźmi. Moje marzenia są żywe. Mam u nich swoje miejsce, a to wystarcza za dom i wszystko, co się z domem wiąże. Jest mi lepiej, kiedy o tym myślę.
Zero życiowej poezji? Chwilowo. Jutro zakładam tu blisko, na regale, malutkie lampki choinkowe. Kiedy już załatwię parę obrzydzających życie spraw, będzie czas na wznowienie opowieści o Mosiężnym Kocie, Pożyczalskich i innych. Będzie trochę więcej tego ciepła, którego szukam.
Nowy Mikromusic cudowny.
poniedziałek, 29 listopada 2010
mam słońce w butelce...
... i śnieg za oknem. Idealny układ. Kiedy byłam bardzo mała i nie wychodziłam prawie na dwór z powodu choroby, uparcie twierdziłam, że śnieg to cukier puder. Chyba wtedy często padał taki drobny, który wydawał się słodki.
Werra płodziła dla mnie prezent na urodziny. Przypominam, że były 2go października. Nic to, fajny jest i miło coś dostać między urodzinami i imieninami a gwiazdką. To czerwone postoi do najbliższych piętnastostopniowych mrozów.
A jeśli komuś już się zima sprzykrzyła...
Werra płodziła dla mnie prezent na urodziny. Przypominam, że były 2go października. Nic to, fajny jest i miło coś dostać między urodzinami i imieninami a gwiazdką. To czerwone postoi do najbliższych piętnastostopniowych mrozów.
A jeśli komuś już się zima sprzykrzyła...
sobota, 27 listopada 2010
piątek, 26 listopada 2010
Karuzele.
Kamuflaż.
Wiecie, ile osób mnie w tej czapce nie poznaje? I jak to mnie wcale nie martwi?
Wczoraj koncert, jutro koncert, koty, Ludzie, kaszel, tramwaje, koszulka Pogodno. Tak mogłabym to otagować. Życie z dnia na dzień.
Puszczane w Manekinie przypomniało mi dzieciństwo:
niedziela, 21 listopada 2010
Pozytywy.
Pani z baru dworcowego: Ej, te frytki dla pani to nabijałaś same czy z keczupem?
Druga pani: Beez, ale polej jej, ona zawsze miła jest i zawsze się uśmiecha.
Pani pierwsza: No to chociaż jedna!
Babcia1: o, se mży.
Babcia2: no, se mży.
Babcia1: mogłoby se nie mżyć.
Babcia2: jakbyś mogła, też byś se mżyła.
Suzi: (siedzi w tramwaju z misiem, bo nie zmieścił się do torby, a był potrzebny na ćwiczenia)
Dziewczynka: tatusiu, bo ta pani ma misia.
Tatuś: no. a większość dorosłych nie ma misia.
Dziewczynka: to ja nie chcę być dorosła! no chyba, że się ze mną ożenisz, tatusiu.
Pani Druga: o cześć kobieto! a ty to już, czy dopiero?
Suzi: dopiero...
Pani Druga: jakoś inaczej wyglądasz...
Suzi: w czapce i nieumalowana.
Pani Druga: a chyba że...(w stronę zaplecza) EE, ZARZUĆ TAM SAŁATKĘ Z TUŃCZYKIEM DLA NASZEJ TEJ!
(later)
Suzi: mam dwa złote, na jakieś picie starczy?
Pani Pierwsza: nie bardzo, kola na miejscu dwa dwadzieścia.
Pani Druga: ojtam, dwa i cześć! (wyjmuje małą colę zza lady) chore gardło, nie? to nie z lodówki.
Pani Pierwsza: słomkę jej daj.
Pani Druga: (szuka słomki)
Pani Pierwsza: różową!
Pani Druga: (sięga po różową) nie chce suka wyjść! (wyjęła) Daj, to ci zainstaluję do butelki!
(later)
Suzi: cześć, wszystkiego dobrego!
Pani Druga: wzajem. pozdrów mamę, tatę, psa, chłopaka...
Suzi: nie mam chłopaka.
Pani Druga: a myślałam, że już zmądrzeli!
Mentos: (przez smsa) wracaj, bo nudno.
Gonzo: (przez telefon) on sobie może być nawet z haj definiszyn na środku ryja, ale ja przyjadę do ciebie, bo on mi nie przyjechał z termosem malinowej herbaty na dworzec o 4:40.
Ja to wszystko muszę pamiętać, kiedy jest za mało słońca. Zamówcie mi trochę na wtorek.
PS:
lubi to.
Druga pani: Beez, ale polej jej, ona zawsze miła jest i zawsze się uśmiecha.
Pani pierwsza: No to chociaż jedna!
Babcia1: o, se mży.
Babcia2: no, se mży.
Babcia1: mogłoby se nie mżyć.
Babcia2: jakbyś mogła, też byś se mżyła.
Suzi: (siedzi w tramwaju z misiem, bo nie zmieścił się do torby, a był potrzebny na ćwiczenia)
Dziewczynka: tatusiu, bo ta pani ma misia.
Tatuś: no. a większość dorosłych nie ma misia.
Dziewczynka: to ja nie chcę być dorosła! no chyba, że się ze mną ożenisz, tatusiu.
Pani Druga: o cześć kobieto! a ty to już, czy dopiero?
Suzi: dopiero...
Pani Druga: jakoś inaczej wyglądasz...
Suzi: w czapce i nieumalowana.
Pani Druga: a chyba że...(w stronę zaplecza) EE, ZARZUĆ TAM SAŁATKĘ Z TUŃCZYKIEM DLA NASZEJ TEJ!
(later)
Suzi: mam dwa złote, na jakieś picie starczy?
Pani Pierwsza: nie bardzo, kola na miejscu dwa dwadzieścia.
Pani Druga: ojtam, dwa i cześć! (wyjmuje małą colę zza lady) chore gardło, nie? to nie z lodówki.
Pani Pierwsza: słomkę jej daj.
Pani Druga: (szuka słomki)
Pani Pierwsza: różową!
Pani Druga: (sięga po różową) nie chce suka wyjść! (wyjęła) Daj, to ci zainstaluję do butelki!
(later)
Suzi: cześć, wszystkiego dobrego!
Pani Druga: wzajem. pozdrów mamę, tatę, psa, chłopaka...
Suzi: nie mam chłopaka.
Pani Druga: a myślałam, że już zmądrzeli!
Mentos: (przez smsa) wracaj, bo nudno.
Gonzo: (przez telefon) on sobie może być nawet z haj definiszyn na środku ryja, ale ja przyjadę do ciebie, bo on mi nie przyjechał z termosem malinowej herbaty na dworzec o 4:40.
Ja to wszystko muszę pamiętać, kiedy jest za mało słońca. Zamówcie mi trochę na wtorek.
PS:
sobota, 20 listopada 2010
Pustki @ NRD Klub, Toruń [19.11.2010]
![]() |
| Szatan! |
Że było warto iść nie muszę tłumaczyć nikomu, kto uległ urokowi tego zespołu. Chyba sporo osób w Mieście Krzyżackim dotknęła owa zaraza, bo jak na to miasto publiki było sporo. Z pewnością czynnikiem wspomagającym frekwencję były wcześniejsze wizyty Pustek w Toruniu (o ile niżej podpisaną pamięć nie myli, czterokrotnie już nas nawiedzili), min. na koncercie pamięci Grzegorza Ciechowskiego. Wykonali wtedy dwa utwory Republiki: Znak równości i Przeczekajmy noc, otrzymując nagrodę główną konkursu. Nie ma chyba lepszego sposobu na podbicie serc mieszkańców miasta, z którego czarno-biały zespół wszech czasów się wywodzi.
Wczoraj zafundowano nam powtórkę "Znaku". Będąc osobą wychowaną na muzyce Republiki mogę dodać jedynie, że czasami słuchanie coverów Republiki śpiewanych przez innych artystów uwalnia we mnie skłonności mordercze i gwałtowny wybuch miłości do militariów, zaś w przypadku Pustek słucha się tego z uśmiechem na twarzy. W setliście znalazły się również min. Parzydełko, Nie zgubię się w tłumie, Notes (z tłumu: "i pewnie zupełnie przypadkiem Nosowska przyjechała, nie?"), Słabość Chwilowa, najnowsza Lugola, Koniec Kryzysu (polska wersja utworu Joy Division - Passover), ukłon w stronę Wyspiańskiego - Jakżesz ja się uspokoję oraz Wesoły Jestem.
Z mojej strony kieruję serdeczne pozdrowienia do osób, które dostrzegły w pustkowej elektronice... Daft Punk, dla nastoletniego fanklubu męskiej części zespołu oraz dla tych, którzy wraz ze mną podczas "Nie zgubię się w tłumie" udawali, że rozkładają parasole.
I wrócą znowu. Czekamy.
Ostatnie trzy dni były wyjątkowo piękne i dziękuję wszystkim osobom, które pośrednio lub bezpośrednio się do tego przyczyniły.
piątek, 5 listopada 2010
Z cyklu "problemy egzystencjalne".
- Wszystko mnie dziś wkurwia. Jeszcze zmienili mi opakowanie skitelsów na jakieś chujowe woreczki.
- Oj.
- No kurwa! Opakowanie było połową radości!
- No.
- Niedługo kurwa w proszku bedą.
Bardzo, bardzo cię lubię.
- Oj.
- No kurwa! Opakowanie było połową radości!
- No.
- Niedługo kurwa w proszku bedą.
Bardzo, bardzo cię lubię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















